Kim Possible (2019)

Własnie obejrzałam film Kim Possible. Wersję aktorską z roku 2019. I wiecie co? Śmiałam się do rozpuku. Scenariusz był pisany przez samych twórców serialu animowanego i to widać. Humor, dynamika pomiędzy bohaterami, luźna atmosfera - wszystko jest na miejscu. Naprawdę czułam się jakbym oglądała odcinek serialu.



Dla niewtajemniczonych - Kim Possible (albo Kim Kolwiek, jak brzmiał polski tytuł serialu) to jedna z moich najukochańszych produkcji. Pisałam jego recenzję tutaj, ale w skrócie - nastolatka ratuje świat w ramach hobby. Nie ma super mocy, nie ma wsparcia rządowej agencji - po prostu, zna się na sztukach walki, ma pełno energii oraz wsparcie swojego najlepszego przyjaciela Rossa.

W filmie widzimy pierwszy dzień Kim w liceum. Dziewczyna jest pełna optymizmu, ale nie wszystko idzie tak jak powinno. Jednak jest osoba, której dzień był jeszcze gorszy - inna pierwszoklasistka, Atena, wielka fanka Kim. Jak na dobrą koleżankę przystało, Kim pomaga jej, a nawet bierze ze sobą na misję. I wiecie co? Atena nie tylko ratuje sytuację, ale też wydaje się być nawet lepsza od Kim. Nasza bohaterka musi odzyskać wiarę w siebie i to szybko, bo Drakken i Strzyga znowu coś kombinują.

Kiedy pojawiły się pierwsze zwiastuny to polała się krytyka. Że niby aktorka grająca Kim wyglądała za młodo i, generalnie, jak nie ona. Muszę wam powiedzieć, że dla mnie ten aspekt zagrał świetnie - widzieć małolatę w trampeczkach, która biegnie na autobus do szkoły po dachach, po drodze ratując wózek dziecięcy przed stoczeniem się ze wzgórza. Sam koncept serialu jest absurdalny, a umieszczenie go w realistycznych warunkach tylko potęguje to wrażenie. I właśnie to jest przepiękne. Mój ulubiony detal to chyba laserowa szminka Kim, która wygląda jak jedna z tych pomadek do ust, jakie dodają w czasopismach dla dziewczyn.
Podoba mi się ten kostium - wygląda jak rzeczy, które można kupić w centrum handlowym.

Wszystko pasuje do poczucia humoru filmu. Głównym źródłem żartów jest zderzenie scenariuszy znanych z filmów akcji z bezlitosną rzeczywistością. Najlepsze momenty to te z Drakkenem i Strzygą, gdzie problemami są podróbki sprzedawane w internecie i rynek nieruchomości. Swoja drogą, w role klasycznego duetu antagonistów wcielają się Todd Stachwick oraz Taylor Ortega. I bawią się świetnie w swoich rolach - nie tylko wiarygodnie wypadają jako swoje postacie, nawet naśladując sposób mówienia kreskówkowych odpowiedników, ale mają też fantastyczną chemię. Ich sceny ogląda się świetnie.

Może i Drakken nie jest niebieski, ale zachowuje się dokładnie jak w serialu.

No dobra, niby fajnie, ale jest jeden wielki minus tego filmu. Budżet. Boleśnie widoczne są ograniczenia. Lokalizacje są niewielkie, nie postarano się aby nadać im jakiekolwiek rysy autentyczności - chociażby jakieś graffiti na ścianach szkoły albo oznaki znoszenia ubrań. Chyba najgorzej wypada wyspa na której znajduje się tajne, podziemne laboratorium. To tylko kawał piasku pośrodku jeziorka wielkości dużej kałuży. Twórcy próbują się ratować i usprawiedliwiać to scenariuszem - efektowna wyspa Drakkena miała być rzekomo rozwalona przez Kim Possible, dlatego złoczyńcy gnieżdżą się w pokoju wielkości schowka na szczotki. Efekty są mało imponujące, chociaż poprawne. Najbardziej ucierpiały sceny walki. W animacji to był prawdziwy popis. I chociaż wiele rzeczy w tamtych scenach było przerysowanych to pozwalało to odczuć impakt uderzeń i oddawało jak niezwykłe są umiejętności Kim.
Chociaż dublerki zaangażowane w projekt spisały się świetnie z tymi wszystkimi przewrotami i fikołkami, to same potyczki wyglądają marnie. Trudno mi uwierzyć, że ciosy, które wyprowadza Kim są w stanie kogokolwiek obezwładnić. Albo chociaż zaboleć.Trochę lepiej to wygląda w scenach walk jeden na jednego - na przykład całkiem fajny motyw z trenerką sztuk walki i bitwą na kije.

Budżet na animację też wystarczył na jakieś dwie sceny z Rufusem.
Koniec końców, to czy film będzie się wam podobać czy nie, zależy od nastawienia. Nie spodziewałam się wiele po Kim Possible 2019 i byłam mile zaskoczona. Jeśli jednak nie znasz serialu albo ciężko ci oglądać bardzo sztuczne wnętrza rodem z innych produkcji Disney Channel to lepiej sobie odpuścić.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Właśnie sobie zdałam sprawę, że kiedyś ktoś pomyśli o zrobieniu filmu aktorskiego do Odlotowych Agentek. Już się tego boję, bo mogą to przeorać na potęgę ;-;

    OdpowiedzUsuń