Super Drags - recenzja

Od wieków historie były sposobem, żeby bezboleśnie uczyć nas - leniwych, leniwych ludzi - o różnych kulturach. O ile przyjemniej poczytać o ekscytujących przygodach Czarującego Bohatera w odległym kraju niż czytać na ten temat na wikipedii. Zastępy fanów anime i mangi zgłębiają tajemnice Kraju Kwitnącej Wiśni, po tym jak ich ulubione komiksy przedstawiły im ułamek tamtejszej kultury. Oscary zgarniają filmy o trudnościach z jakimi zmagały się - i nadal zmagają - dyskryminowane grupy społeczne.
To napisawszy, Super Drags - nowa animacja Netflixa o drużynie magicznych drag queens - jest naprawdę beznadziejnym sposobem na zapoznanie się z kulturą drag latynoamerykańskich gejów.



Jeżeli nie obejrzeliście przynajmniej kilku sezonów RuPauls Drag Race albo nadal pytacie "Dlaczego geje muszą się zachowywać tak zniewieściale?" to ten serial zdecydowanie nie jest dla was. Zacznijcie od czegoś lżejszego - może od Drag Race właśnie. Dla zupełnie początkujących może być James Charles.

Fabuła jest prosta. Odbywa się koncert słynnej Goldivy - piosenkarki w drag, ikony dla całej społeczności LGBTQ+. Lokalne władze nie chcą do tego dopuścić, no bo trzeba tym homosiom dopiec. Ale ale! W tym świecie, każda osoba queer ma w sobie potężny blask. Trzech gejów, których blask jest szczególnie silny, zostaje wybranych jako magiczne superbohaterki znane jako Super Drags! O, ale zła Lady Elza chce okraść wszystkich z blasku bo tak. Trzeba ją powstrzymać.
Akcja podzielona jest na 5 odcinków, które razem tworzą zwartą całość.

I są też mechy.
Super Drags celuje w określony typ widowni - osoby, które świetnie znają gay culture, czy to jako jej uczestnicy czy jako wnikliwi obserwatorzy. A jednocześnie osoby, które lubią niewybredny humor z dużą ilością dolnych części ciała. I łamanie czwartej ściany. Generalnie, typ humoru kreskówki najbardziej mi przypomina... Rick and Morty. Wyśmiane zostają postacie otwarcie homofobiczne, które... chciałabym napisać, że przedstawiono je w karykaturalny sposób, ale nie. Niestety niektóre rzeczy w tym serialu nie są przesadzone. Obóz, w którym "leczy się homoseksualizm", stronnicze media i ojciec, która wyrzuca własnego syna z domu, bo jest gejem - to wszystko bardzo prawdziwe sytuacje. W tym miejscu warto wspomnieć, że jest to produkcja brazylijska. Z kraju, który całkiem niedawno wybrał jako prezydenta Jail Bolsonaro. Człowiek, który jest dumny z bycia homofobem i słynie stwierdził, że wolałby aby jego syn zginął w wypadku samochodowym niż okazał się gejem. Mogę sobie wyobrazić, że dla milionów brazylijczyków ten serial może stanowić pewną pociechę.
Żeby nie było, kreskówka pozwala też sobie także na krytykę społeczności queer. Pstryczka w nos dostaną m. in. geje, którzy pogardzają "niemęskim" zachowaniem.

Wiele mamy na rynku kreskówek z tego typu dowcipami. Przychodzą na myśl takie produkcje jak South Park, Family Guy i Rick & Morty właśnie. Miło tym razem dostać taki serial, ale skierowany do osób nieheteronormatywnych - które często bywały puentą żartów w powyższych produkcjach. (nie w tobie, Rick & Morty, brawo ty). Ale nawet jeśli nie jest to zupełnie wasz gust, można w tym serialu znaleźć sporo innych rodzajów humoru. Aluzje do popkultury, sporą dawkę absurdu i szybkie gagi wizualne. Z opinii w internecie czytam też, że sporo dowcipów zaginęło podczas tłumaczenia. Niestety, czasem takie rzeczy są nieuniknione.

Szykujcie się na dużo, dużo żartów o penisach.
A kiedy już skończymy dowcipkować, Super Drags potrafi też skręcić w bardziej epicką stronę - finałowa scena koncertu naprawdę robi wrażenie oprawą muzyczną i animacją. Generalnie, na poziomie technicznym nie ma na co narzekać. Animacja jest płynna, kolorowa (oczywiście) dopracowana. A jeśli lubicie oglądać swoje seriale z dubbingiem to jest on bardzo przyjemny.

tl;dr - Polecam obejrzeć każdemu, chociażby po to, aby spróbować innej perspektywy. Ale nie zdziwcie się, jeśli się wam nie spodoba lub skończycie seans zdezorientowani. To po prostu nie jest produkcja dla wszystkich.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, będę miała co obejrzeć na weekend. ^^
    Lub w jakieś inne dni wolne.

    OdpowiedzUsuń
  2. 51 yr old Developer II Cami Tolmie, hailing from Manitouwadge enjoys watching movies like "Swarm, The" and Knife making. Took a trip to La Grand-Place and drives a Eldorado. przejsc do mojego bloga

    OdpowiedzUsuń